Najnowsze Wpisy

typolop Komentarze (0)
07. marca 2009 15:05:00
linkologia.pl spis.pl

Dwóch ludzi pobiegło szybko do ściany naprzeciwko. Tak jak liczył sierżant Niemcy nie zdążyli ich dostrzec. A przynajmniej nie otworzyli jeszcze ognia. Może czekali aż podejdą bliżej ? "Najgorsi są snajperzy. Nie widać ich, a potem jeden strzał może zakończyć życie człowieka." - pomyślał. Odczekał jeszcze chwilę i dał sygnał do kolejnego skoku. Ruszyli pochyleni nisko. Od domu, do domu. Od osłony do osłony. Nie minęli jednej czwartej odległości, gdy padł strzał. Kula świstnęła w powietrzu przeciągle, a szeregowy Zajcew padł ugodzony w szyję.  Trafiony żołnierz nie miał dużych szans. Widzieli jak tryska krew z rozerwanej tętnicy. Natychmiast przywarli do ziemi. Każdy schował się za zasłoną jaką tylko miał. Dwie sekundy po snajperze ruszyły karabiny maszynowe. Długie serie pocisków rozrywały deski, wzbijały kurz z ulicy i bębniły po ścianach śmiertelnie groźnymi rykoszetami. Sierżant obejrzał się za siebie. Towajnina ani śladu. Albo dostał, albo sparaliżowany strachem stoi schowany za rogiem. Wasiliew przeklął kolejny raz samobójczą misję do jakiej ich wysłano.

    Po kilku salwach, karabiny maszynowe zmniejszyły intensywność ostrzału. Strzelał teraz tylko jeden na raz, a nie kilka jak na samym początku. Najwyraźniej Niemcy zorientowali się, że nie jest to jeszcze frontalny atak i rozpoczęli oszczędzanie amunicji. Rosjanie zaczęli działać. Trzech żołnierzy w luźnej tyralierze spróbowało podbiec budynek dalej. Dobiegł jeden. Potem dwóch kolejnych oderwało się od zasłon i ruszyło. Jednego dosięgły kule. Pozostali patrzyli tępym wzrokiem na Wasiliewa jakby pytając co dalej. "Przynajmniej nie trzeba ich motywować. Choć nie ma z nami oficerów politycznych, to oni i tak boją się cofnąć. Pójdą choćby w pojedynkę do Berlina.". Ruszyli znów do ataku. Tym razem snajper w końcu przełamał się i zaczął strzelać. Jeden karabin na chwilę uciszył. Potem drugi. Znów stracili jednego człowieka, lecz zdobyli kolejne dziesięć metrów. Szło im nienajgorzej biorąc pod uwagę sytuację. Jednak w tym momencie szala potyczki nagle przechyliła się na drugą stronę. Niemcy zza worków z piaskiem wytaszczyli działko. Padł strzał i okolica za plecami Wasiliewa pokryła się chmurą dymu. Po kilku sekundach sierżant spojrzał w tamtym kierunku. W miejscu, gdzie przed chwilą stał radziecki snajper pocisk wyrwał kilka metrów ściany. Ciało Towajnina leżało pięć metrów dalej...

    Znów rozległ się dźwięk wielu karabinów maszynowych na raz. Kanonada narastała. Sytuacja grupy stawała się beznadziejna. Stracili już jedną trzecią stanu osobowego, a dla Wasiliewa było to za dużo. Gorączkowo zastanawiał się nad tym, co począć. Całkowity odwrót nie był dobrym pomysłem. Nie ulegało wątpliwości, że jeśli wrócą nie wypełniwszy ważnej misji - zostaną rozstrzelani. Postanowił pograć na przeczekanie.

 - Nazad ! Wszyscy do tego budynku ! Szybko !

    Wbiegli do jednego z budynków. Zabarykadowali drzwi i rozbiegli się po piętrach. Nie zdobyli wprawdzie tych budynków o które chodziło, ale ten też nie był zły. Sierżant liczył, że gdy artyleria zacznie ostrzał będą mieć większe szanse, a może nadejdą też jakieś posiłki. Ważne było, że chwilowo ci co przeżyli są w miarę bezpieczni. Kanonada jednak nie ustawała. Niemcy intensywnie ostrzeliwali budynek. Czemu nagle zmienili taktykę i przestali oszczędzać aminucję ? Wasiliew nie wiedział i nie obchodziło go to. Obawiał się działa. Jego ostrzał wstrząsał całym budynkiem. W pewnym momencie zawaliło się najwyższe piętro i pół przedniej ściany. Sytuacja znów pogarszała się...

- Idą! Idą towarzyszu sierżancie !!
- Kto idzie ?
- Niemce. Niemce robią kontratak!

    Wasiliej wyjrzał przez okno. Około dwudziestu panzergrenadierów nadbiegało kryjąc się w cieniu kamienic i korzystając z osłony karabinów maszynowych. Działo nie ustawało w ostrzale.  Sytuacja stała się beznadziejna.

- Do piwnic! Do piwnic! Zbierzcie wszystkich. Wycofujemy się do kanałów!

Była to jedyna rozsądna decyzja jaką mógł w tym momencie podjąć...


***
Stalingrad  - sztab generała von Paulusa 21.11.1943  15:34


- Panie generale! Rosjanie rozpoczęli atak na stację !
- Fatalnie. A co z transportem ?
- Dostaliśmy meldunek, że właśnie nadjechał i czeka na rozładowanie.
- Mamy kogoś doświadczonego w okolicy ?
- Niedaleko stacjonuje 9 kompania spadchronowa, a raczej to co z niej zostało po ostatnim szturmie Rosjan. Dowodzi kapitan von Stumpke. W tej chwili kieruje obroną ważnego strategicznie skrzyżowania.
- Trudno. Niech zbierze dwa plutony lub więcej jeśli da radę i niech przebiją się kanałami do stacji. Kanały są odcięte przez Rosjan ?
- Ciężko powiedzieć panie generale. Tam sytuacja zmienia się z minuty na minutę. Rosjanie zacieśniają okrążenie stacji, ale być może uda się kapitanowi jeszcze przedrzeć.
- Niech więc ruszają.
- Co mam przekazać kapitanowi ?
- Niech asystuje przy rozładunku. Niech wzmocni obronę stacji, a w razie zagrożenia niech wszystko zniszczy. I niech improwizuje, w tych skrzyniach może być cokolwiek.
- Von Stumpke to dobry, lojalny i doświadczony żołnierz, na pewno da radę.




***
Stalingrad  - ul. Traktorzystów 21.11.1943  15:38

    Rozkaz wymarszu zastał kapitana von Stumpke podczas spożywania skromnego posiłku mającego odgrywać rolę obiadu. Kapitan służył w Wermachcie od dawna. Przeszedł długi szlak bojowy i wiedział, że nie należy ruszać do walki z pustym żołądkiem. Póki jeszcze mają co jeść, trzeba to wykorzystać. Dowiedziawszy się od radiowca o misji, dojadł w pośpiechu resztę konserwy, popił wodą, chwycił swój karabin MP44 i rozpoczął organizację wymarszu.

    Pięć minut później dwa plutony stały w pełnej gotowości w podziemnym schronie. Reszta kompanii zabezpieczała odwrót z bronionego skrzyżowania i starała się zaminować wejście do podziemi na wypadek, gdyby Rosjanie przełamali obronę. Von Stumpke w krótkich żołnierskich słowach poinformował swoich podopiecznych o celu misji. Po błyskawicznej odprawie podoficerów i sprawdzeniu stanu amunicji ruszyli kanałami w kierunku stacji. Nie wiedząc kompletnie jaka jest sytucja w jej okolicy, ani w czyim władaniu znajdują się kanały, mogli polegać wyłącznie na swoim żołnierskim doświadzeniu i intuicji.


***
Stalingrad  - na tyłach stacji 21.11.1943  15:38

    Drugi oddział rosyjski, wysłany do zajęcia zaplecza stacji, dotarł nie zauważony. Okolica była kompletnie zdewastowana poprzednimi walkami. Wszędzie leżał gruz, wraki czołgów, powalone drzewa, wielkie bryły betonu i powyginane, metalowe konstrukcje. Miejsc do ukrycia mieli więc pod dostatkiem. Dowodzący grupą młodszy sierżant Malenkow rozlokował ludzi, po czym wysłał trzech zwiadowców w kierunku płotu odgradzającego ich od stacji.

    Zwiadowcom udało się podejść niezauważenie aż do samych torów. Nieuwaga Niemców była niewiarygodna jednak to, co zwiadowcy zreferowali sierżantowi brzmiało jeszcze bardziej niezwykle. Na stację dotarł pociąg specjalny z oznakowaniami SS i dwoma plutonami tej formacji. Wyładowano kilkanaście ogromnych skrzyń. Wszyscy byli bardzo pochłonięci wyładunkiem. Tak bardzo, że nie zauważyli nawet jak jeden ze zwiadowców podszedł naprawdę blisko. Tak blisko, że był w stanie odczytać napisy na skrzyniach. "Zwerg" - to słowo powtórzone było na każdej z nich. Sierżant nie miał pojęcia o co chodzi, wydało mu się to jednak ważne. Równie ważne wydało mu się pojawienie się oddziałów SS. Dla walczących przed głównym budynkiem stacji czerwonoarmistów mogła to być wiadomość typu "być albo nie być".  Podjął więc decyzję: wycofa się wraz z połową oddziału i poinformuje dowództwo o tym, co zaszło. Druga połowa zostanie natomiast na stanowiskach aż do ich powrotu. Sierżant był młody i niedoświadczony. Nie wiedział, że właśnie popełnił najgorszy błąd w swoim życiu...



***
Stalingrad  - gdzieś w kanałach 21.11.1943  15:46

    Kapitan von Stumpke osobiście dowodził pierwszym plutonem. Drugi szedł inną drogą i chwilowo nie mieli z nim kontaktu. Zaplanowali połączenie oddziału dopiero na zapleczu stacji. Ostatnim komunikatem jaki dostali przez radio było to, że Rosjanie rozpoczęli atak na wielu odcinkach naraz. Teraz wiedzieli więc, że w każdej chwili mogą wejść nagle wprost w ogień walki. Poruszali się więc z tym większą ostrożnością.

    Pierwsze problemy rozpoczęły się jakieś pięćset metrów od miejsca wymarszu. Za jednym z zakrętów natknęli się na czteroosobowy rosyjski patrol. Dwójka idąca z przodu przyległa nagle do ściany gestem wskazując liczbę przeciwników. Kapitan wysłał po trzech ludzi w boczne korytarze, by odcieli Rosjanom odwrót, po czym nakazał atak. Zaskoczyli Rosjan. Dwóch natychmiast padło pod strzałami karabinów, trzeci schował się za rozpadającą się beczkę i próbował odstrzeliwać się. Czwarty został zastrzelony podczas próby ucieczki w boczny korytarz. W końcu zastrzelili także tego najodważniejszego. Ruszyli dalej. Wiedzieli teraz, że inni żołnierze radzieccy na pewno słyszeli ich strzały i za kolejnym zekrętem nie będą już zaskoczeni. Zwiększyli środki ostrożności.

    Nagle nad głowami usłyszeli poteżną kanonadę. Hałas aż dudnił w uszach. Odbijał się echem wśród korytarzy i niemal zagłuszał wszelkie inne dźwięki. Z sufitu posypał się pył. W kilku miejscach także spróchniałe deski i kawałki popękanego betonu. Nie było wątpliwości - artyleria radziecka rozpoczęła właśnie ostrzał stacji.

***
Stalingrad  - ul. Pietrowska 21.11.1943  15:52

    W tymczasowej salce przesłuchań NKWD, trzy przecznice od stacji, wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Mały, chudy oficer budzącej postrach formacji był aż czerwony od ekscytacji:
- Zdrajcy ! Zdradziliście matkę Rosję ! Tchórze ! Dezerterzy !
- Towarzyszu, litości. Wycofaliśmy się, aby zdać relację z naszego odkrycia na stacji...
- Swoim tchórzostwem narazliście armię na straty. Jesteście zdrajcami idei rewolucji.
- Dwa plutony SS, rozładowują jakieś...
- Bzdury. Tory są odcięte, stacja okrążona. Żaden transport nie mógł dotrzeć do stacji! Kłamstwem probujecie zamaskować swoje tchórzostwo. NIE MA LITOŚCI DLA TCHÓRZY!

    Rozległ się odłos wystrzału z pistoletu. Sierżant Malenkow padł na podłogę. Pozostali jego ludzie, stojący na zewnątrz budynku i obserwujący wszystko przez okno, próbowali jeszcze w ostatnim akcie paniki i desperacji uciec z powrotem w kierunku stacji. Obsługujący karabin maszynowy enkawudzista nie dał im jednak na to żadnej szansy...

fyjkol : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2324252627281
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
303112345

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

marcia65 | legalna-szatynka | debeciara | baka-13 | narvana | Mailing